tsa.org.pl szczęście
Brunet wieczorową porą
Stanisław Bareja to najbardziej zasłużony reżyser dla polskiej kinematografii. Szczególnie, gdy mówmy o komediach. Jego filmy i seriale są wszak do dziś kultowymi produkcjami, którymi zachwycają się całe pokolenia. Jednym z najbardziej cenionych filmów autorstwa Stanisława Barei jest dzieło pod tytułem "Brunet wieczorową porą". Film ten nagrany został w roku 1976. humor jednak w tej produkcji jest ponadczasowy i wyjątkowo aktualny. Sarkazm na miniony ustrój i... sposoby na oszukanie. Bo że Polak potrafi - wie każdy... Główna postać filmu to typowy inteligent czasów socjalizmu. Ma dobrą, umysłowa pracę. Czasami rzeczywiście musi wziąć się za robotę, na szczęście nie tak często, jak by mogło się zdawać. W najbliższy weekend od pracy uciec się jednak nie da. Michałowi Roman (Krzysztof Kowalewski) ma bowiem kilka pilnych rzeczy do zrobienia. Na szczęście jego rodzina: zona Anna (Bożena Dykiel) wraz z dziećmi wyjeżdża na weekend pozostawiając go samego w domu. Jak się zdaje może on spokojnie wziąć ...
Teatr
Coraz trudniej w dużych miastach o bilet do teatru. Dlaczego? Wszyscy mówią, że nam się ukulturalnia społeczeństwo. Że jesteśmy coraz to mądrzejsi i chętniej oglądamy spektakle. Nie ma w tym za grosz prawdy. To tylko wersja szefów teatrów i podobnych instytucji. Za wszelką cenę chcemy sobie wmówić, ze jesteśmy pepikiem Europy i stajemy się krajem cywilizowanym. Nic bardziej mylnego. W rzeczywistości jesteśmy narodem szalenie zacofanym, obłudnym i do tego cholernie głupim. Tak naprawdę jak byliśmy idiotami, tak nadal nimi jesteśmy. Niewielki odsetek Polaków tak naprawdę chętnie chodzi do teatru i do tego chodzi ochocza i bez przymusu. Dowód? Wystarczy zapytać naszych znajomych. O teatrze zazwyczaj wiedzą niewiele, nawet ci, którzy uważają się za porządne i błyskotliwe rodziny. W wielu przypadkach to przysłowiowi "nowobogaccy", którzy pozują na światłych ludzi, w rzeczywistości ich psychika nadal oscyluje wokół dawnych poziomów inteligencji pegeerów. Skąd w takim razie pełne sale widowni? Cała tajemnica tkwi w stałej "klienteli" ...
Wiatr
Niewiele jest filmów traktujących o miłości, które można by śmiało polecać każdemu kinomaniakowi. Większość romansideł bowiem to tandetne produkcje, które nijak zachwycić nie mogą. Oczywiście nie mówimy tutaj o takich klasykach, jak "Przeminęło z wiatrem", czy też "Dirty Dancing". To filmy ponadczasowe, które zapewne nigdy nie zejdą już z piedestału. Do tego ścisłego grona można zaliczyć także film z 2001 roku pod tyłem "Igraszki losu/Serendipity" w reżyserii Petera Chelsoma. Opowiada on o losie, który potrafi zakochanym płatać niesamowite figle. Jonathan Trager (John Cusack) i Sara Thomas (Kate Beckinsale) wiodą sobie spokojne życie. Oboje mają życiowych partnerów, są zaręczeni i nie myślą o tym, by los mógł ich połączyć z kimś innym. Pewnego dnia, w świątecznym szaleństwie zakupów wpadają na siebie w centrum handlowym, oboje chcą kupić tę samą parę rękawiczek. Od słowa do słowa rodzi się między nimi niezwykła nic porozumienia. Jonathan jest zauroczony Sarą i zrobiłby niemal wszystko, by zdobyć jej ...
Katalog podstron