tsa.org.pl rosja
Karmazynowy przypływ
W 1995 roku na ekrany kin weszło całkiem sporo dobrych filmów. To był dobry czas dla światowego kina. O wielu produkcjach wciąż wyrażamy się w samych superlatywach, nie ma się co dziwić, często są to filmy ponadczasowe, takie, do których przez lata będziemy powracać. Jednym z takich filmów jest "Karmazynowy przypływ" Tony`ego Scotta. Produkcja ta przedstawia problem, jaki do dziś zagraża ludzkości - o wojnie nuklearnej, które może być największym holocaustem w dziejach człowieka. Jeśli do takiej wojny dojdzie, to wielce prawdopodobne, ze nikt z nas nie ocaleje. W Rosji ma miejsce swoista rewolucja. Nacjonalista o nazwisku Radczenko przejmuje kontrolę nad niektórymi oddziałami wojskowymi, przyłączają się do niego także trzy podwodne okręty atomowe klasy Alfa. Radczenko ma także do dyspozycji kilka rakiet balistycznych w bazach wojskowych w Rosji. Nacjonalistom udaje się złamać kody startowe, atak nuklearny na Stany Zjednoczone jest więc bardzo prawdopodobny. W morze wypływają amerykańskie okręty podwodne, ich zadaniem jest bycie w pełnej gotowości i w razie niebezpieczeństwa zaatakowanie Rosji bombami atomowymi. Na jednym z okrętów, dowodzonych przez kapitana Franka Ramseya pierwszym oficerem jest porucznik Ron Hunter. Bardzo negatywnie podchodzi on do wszelakich konfliktów zbrojnych, nie mniej zdaje sobie sprawę, że w przypadku jasnego rozkazu będzie musiał odpalić rakiety balistyczne. Pewnego dnia USS Alabama otrzymuje rozkaz - trzeba przygotować się do ataku na Rosję. Okazuje się, że wrób rozgrzewa już reaktory atomowe i być może ...
Porywacze
Był rok 2005, kiedy na ekrany kin weszła produkcja w reżyserii Jacka Gąsiorowskiego. Od razu podbiła serca widzów, przypominała swoimi założeniami filmy w reżyserii Olafa Lubaszenki, które wyśmiewały polskich gangsterów. Tym razem scenarzyści, Jacek Gąsiorowski i Tomasz Wieleba postanowili wykpić porywaczy. Przy tym pojawił się akwizytor Rysio, który miał bardziej pookładane w głowie, niźli wszyscy mafiosi razem wzięci. Gagów w tym filmie nie brakuje, śmiać się można do rozpuku. Nie dziwne, że do dziś dzień chętnie do tej produkcji powracamy. Bonus (Bartosz Obuchowicz), Fifi (Krzysztof Skarbiński) i Kozioł (Michał Nowaczyk) to troje przyjaciół, którzy przez nie jedno już w życiu razem przeszli. Kiedy pada hasło: porwanie dla okupu, to zgadzają się bez szemrania. Ich przywódcą jest Dżoker (Bogusław Linda), który daje im cel: mężczyznę i biznesmena o nazwisku Czarnecki (Grzegorz Warchoł). Dżoker ma z nim porachunki - Czarnecki był wszak kiedyś jego pracodawca i bez podania powodów zwolnił Dżokera z pracy. Sam jednak nie może brać udziały w pierwszej fazie akcji nie chce być rozpoznany. Dlatego też jego żołnierzami mają być Bonus, Fifi i Kozioł. A że zadanie jest banalnie proste, to nawet tacy kolesie jak oni, nie mogą tego zepsuć - przynajmniej tak uważa dżoker. A jednak... coś idzie nie tak. Jako pierwszy gafę strzela Kozioł, który bawi się eterem i wylewa sporą dawkę na chusteczki Bonusa. Ten nieświadom próbuje się wysmarkać i.. traci przytomność. Chwile ...
Katalog podstron