tsa.org.pl kłopot
Big Lebowski
"Big Lebowski" w reżyserii braci Joela i Ethana Coenów to jedna z najbardziej cenionych komedii w historii Hollywood. To rzeczywiście film z niezwykłą dozą dobrego humoru, nie szalonych parodii, ale wyrafinowanego żartu osnutego wokół świetnej fabuły. Same obrazy Amerykanów, jako karykatura klas społecznych - i bogaczy, artystów i ludzi biednych. Najlepiej w tym wszystkim prezentuje się Dude, który każe nazywać siebie Kolesiem. To były hipis, który nie garnie się do żadnej pracy. Jest bezrobotnym mieszkańcem Los Angeles, żyje ubogo, ale... ale tak mu dobrze, zwłaszcza wtedy, gdy może pograć sobie w miejskiej lidze kręglarskiej. Kolesia (Jeff Bridges) poznajemy jako prawdziwego luzaka. Niczym się nie przejmuje, no może poza swoim dywanem. Pewnego dnia do jego domu wchodzi zgraja zbirów. Atakują Kolesia i żądają zwrotu długu. Nasz bohater nie wie o jaki dług chodzi, wszak żadnych pieniędzy nie pożyczał. Bandyci się jednak bezwzględni, grożą kolesiowi po czym demolują mu mieszkanie. Jeden z gangsterów sika na dywan Kolesia. Tego było za wiele. Jak się niebawem okaże, nastąpiła mała pomyłka. To nie Koleś jest winien pieniądze, a osoba o takim samym nazwisku. Z tym że ten drugi Lebowski (David Huddleston) to milioner i działacz społeczny. Zdecydowanie inna klasa społeczna niźli ta reprezentowana przez Kolesia Lebowskiego. Koleś postanawia wybrać się do Lebowskiego, czuje się wszak pokrzywdzony i chce zwrotu pieniędzy za osikany dywan. Jak można się domyśleć zostaje on wyśmiany i wyrzucony ...
Miłość
O znakomitości kina europejskiego już wspominaliśmy. W Hollywood rocznie nagrywa się kilka tysięcy filmów, we Francji około stu. Nie mniej te produkcje są zdecydowanie wyższych lotów, niż te amerykańskie. Oczywiście mocno tutaj generalizujemy, nie mniej śmiało możemy twierdzić, że Francuzi są potwornie zdolni, jeśli mówić o kinematografii. Na dowód tego przedstawiamy film, który jest genialnym obrazem, ludzkiej miłości, to romans wszech czasów, romans, jakiego nie znajdziemy w hollywoodzkim zbiorze. Mowa tu o "Jeux denfants/Żądanie miłości" w reżyserii Yann Samuell. Sophie (Joséphine Lebas-Joly) i Julien (Thibault Verhaeghe) to para ośmiolatków. Spędzają ze sobą każda wolną chwilę. Przyjaźnią się jak z nikim innym. Pomagaja sobie nawzajem, przedrzeźniają sę i.. robią sobie najróżniejsze psikusy. Pewnego dnia zaczynaja bawić w niezwykle ekscentryczną grę. Oboje mają jedną puszkę z karuzelą - kto jest jej posiadaczem, ten może żądać od drugiej osoby wszystkiego. Dosłownie wszystkiego. Dopiero po wykonaniu żądania puszka przechodzi do rąk drugiej osoby i w ten sposób ona zyskuje prawo żądania. I tak oboje grają od ósmego roku życia. A pomysły są najróżniejsze - niekiedy zabawne, niekiedy wręcz okrutne. Żadne z dwojga przyjaciół jednak nie pęka. Jeśli życzeniem jest wydłubanie scyzorykiem napisu na biurku dyrektora szkoły, to w przeciągu kilku chwil pojawia się taki napis - i nikt nie dba o to, że sam dyrektor wpada w furię. Pewnego dnia Sophie posikała się w szkole zostawiając na środku klasy kałuże uryny. ...
Katalog podstron