Tematy


Pozostałe

Nie lubie poniedziałku


Kto lubi początek tygodnia i powrót po weekendzie to ciężkiej, często monotonnej pracy? Na pewno nie bohaterowie filmy w reżyserii Tadeusza Chmielewskiego pod tytułem „Nie lubię poniedziałku”. Z tym że ich przygody to nie tylko lenistwo, ale i masa przezabawnych sytuacji. Bo jak się wali, to wszystko naraz. Na oglądających ten film widzów czeka kupa dobrej zabawy. Bo w Warszawie lat siedemdziesiątych wiele się. Dzieje, na ulicach można spotkać gwiazdy polskiej estrady, złodziei samochodowych, mściwych taksówkarzy i szukających części do kombajnów pracowników kombinatów rolniczych.

Pewnego letniego poniedziałku z Sulęcic do stolicy przyjeżdża pociągiem zaopatrzeniowiec wielkiego kombinatu rolniczego Zygmunt Bączyk (Jerzy Turek). Jego zadaniem jest zdobycie treblinek do kombajnu. Jeśli mu się nie uda, to prace przy żniwach staną i cały region będzie bez zajęcia. To niebagatelna misja zwłaszcza, ze to lata siedemdziesiąte, jest to więc czas propagandy i hołdowania pracy społecznej i zbiorowej. Tym bardziej, że rolnictwo w owych czasach były istotną gałęzią gospodarki. Zygmunt Bączyk już po kilku minutach zyskuje sobie wroga. Bowiem w wyniku nieporozumienia taksówkarz „robi” sobie pusty kurs. Zapamiętuje jednak sobie głos Bączyka i jego ulubione wyrażenie „kurka wodna”. Od tego momentu zawzięty taksówkarz jeździ po stolicy i szuka zemsty, czy uda mu się odnaleźć zaopatrzeniowca z Sulęcic? Być może, wszak ten nie może znaleźć tereblinek, jeździ od jednego do drugiego zakładu, ale nigdzie nikt mu nie chce ich sprzedać. Ku radości Zygmunta Bączyka udaje się je znaleźć na wystawie nowoczesnej rzeźby, jeden ze stołecznych artystów bowiem za ich pomocą tworzy swoje awangardowe prace. Obok niezwykłych przygód Zygmunta Bączyka równie ciekawy poniedziałek ma kierujący ruchem w centrum miasta milicjant (Andrzej Herder). Musi on podczas pracy zaopiekować się synem, którego nie przyjęto do przedszkola ze względu na epidemie zaraźliwej choroby. Do tego żona ma problemy w pracy. Kto pomoże milicjantowi? Może harcerze, a może kobieta uszczęśliwiona faktem, że udało się jej kupić kilka rolek papieru toaletowego?

Do sporego zamieszania dochodzi również na lotnisku. Przedstawiciela włoskiej firmy nikt nie odbiera z Okęcia, delegacja bowiem ugrzęzła w windzie, której nikt nie potrafi naprawić. No – nikt, poza dźwigowym z budowy (Wacław Kowalski), ale ten windy naprawić nie chce, bo się obraził na dyplomatów – jak to w czasach komunizmu. „Nie lubię poniedziałku” to film z 1971 roku. To klasyk jeśli mówić o polskiej kinematografii. W tym filmie ie ma typowej dla Barei parodii komunistycznego ustroju i sarkazmu na ówczesnych rządzących. W tym wypadku rządzi żart sytuacyjny, bawią też same postacie swoim zachowaniem typowym dla tamtych czasów. Imponująca jest tez obsada, na planie filmowym bowiem znalazła się ścisła czołówka ówczesnego, polskiego aktorstwa. W filmie występują między innymi: Kazimierz Witkiewicz, Bogusz Bilewski Andrzej Gawroński, Andrzej Herder, Joanna Kasperska, Bohdan Łazuka, Wacław Kowalski i Jerzy Turek.

Tagi: komedia, polska, film

Katalog podstron