Tematy

Kultura


Muzyka

Pan od muzyki


O kinie europejskim można wiele opowiadać, szczególnie o francuskiej kinematografii. Ta jest wyjątkowa, to w końcu stolica filmu. Niewiele we Francji nagrywa się filmów, ale kiedy te opuszczają granicę tego kraju, to zazwyczaj okazują się prawdziwymi hitami. Przynajmniej na świecie, bo ciężko tutaj rozpatrywać francuskie kino przez pryzmat polskich widzów. Ci bowiem lubią tandetę i niewiele z nich zna produkcje ostatnich lat pochodzących spod wieży Eiffela. A szkoda, bo „Pan od muzyki” w reżyserii Christophe`a Barratiera minął w naszym kraju bez większego echa, a to przecież mistrzowskie dzieło, z niesamowitym klimatem, genialnym scenariuszem autorstwa Christophe`a Barratiera i Philippe`a Lopes-Curvala.

Clment Mathieu (Grard Jugnot) to bezrobotny nauczyciel muzyki. Nie ma dla niego pracy, jedynym zajęciem, jakiego może się podjąć to wychowawstw w zakładzie poprawczym o nazwie „Na dnie stawu” okrytego zresztą złą sławą. To specyficzna szkoła, są tam zarówno uczniowie, którzy byli wyrzucani z innych szkół, są i tacy, którzy nie mają rodziców, bądź takich, którzy nie mogą się nimi opiekować. Jednym z takich uczniów jest Pierre Morhange (Jean-Baptiste Maunier), który nie ma ojca,a matka cały czas pracuje, aby zapewnić im utrzymanie. Pierre podobnie jak inni przebywa w murach szkoły i przyległym do niej internacie. Całym ośrodkiem zarządza okrutny sadysta, dyrektor Rachin (François Berland).

Już pierwsze dni pracy pokazują, że nie będzie to łatwe zajęcie. Dzieci są ie tylko nieposłuszne, ale i robią pułapki na nauczycieli, w wyniku których można się dorobić nawet blizn. Dzieci nie słuchają się Mathieu, broją, jak tylko się da. Pewnego dnia okradają jego szafkę, wychowawca jest z załamany. Zniknęły wszak jego zapiski i nuty. To podsuwa mu pewien pomysł. Postanawia, ze założy w szkole chór. Ku zaskoczeniu swemu i dyrektora, dzieci zainteresowały się samym śpiewem. Mathieu uczy ich pierwszych nut, pierwszych taktów, pierwszych tekstów. Po pewnym czasie wychowawca odkrywa w Pierre Morhange`u niezwykły talent, uważa, że ten smrodzieniec może wiele osiągnąć. Tyle że to niezły hultaj. Pierre broi, a nawet wylewa pewnego dnia na głowę Mathieu atrament z kałamarza. Mathieu musi go ukarać, jak? Zabrania mu śpiewać w chórze. Być może będzie musiał zmienić zdanie, bo sława chóru sięga już daleko dalej poza mury szkoły, na wizytację ma przyjechać hrabina – główna sponsorka szkoły. Jak zrobić dobry pokaz, a przy tym nie narazić się dyrektorowi Rachinowi, który chóru nienawidzi?

„Pan od muzyki” to genialne dzieło francuskiej kinematografii. To dramat osnuty na kanwie historii. Zaraz po zakończeniu II Wojny Światowej takich szkół poprawczych i gimnazjów w kraju nad Sekwaną było naprawdę wiele. Często uczono tam sieroty wojenne, jak to było w przypadku chociażby Ppinot (Maxence Perrin). Obok tego filmu nie można przejść obojętnie. Trzeba go poznać. Zachwycająca jest tutaj także sama muzyka autorstwa Bruno Colais.

Tagi: muzyka, jazz, postać

Katalog podstron