Tematy

Kultura


Muzyka


Jednymi z najbardziej rozchwytywanych soundtracków są te pochodzące z filmów o tematyce tanecznej. Takich filmów jest coraz więcej. Nie są to często autorskie kompozycje, takie ścieżki dźwiękowe oparte są bowiem na utworach wcześniej już „wyśpiewanych”, to typowe składanki. Ne mniej sam dobór utworów jest często ciekawy i daje wiele radości podczas słuchania. Najbardziej znanym soundtrackiem z filmu o tematyce tanecznej jest oczywiście muzyka z filmu „Dirty Dancing” autorstwa Johna Morrisa. Wszyscy znamy ten film, kobiety są nim wręcz zachwycone. Niepowtarzalne role Jennifer Grey i Patricka Swayze długo będziemy jeszcze pamiętać, będziemy wciąż zachwycać się melodiami, w takt których tańczyli ci znamienici aktorzy. Nie mniej popularnym soundtrackiem jest ścieżka dźwiękowa z musicalu pod tytułem „Grace”. On również cieszy się wielkim uznaniem w uszach melomanów i wciąż płyta z tą muzyką genialnie się sprzedaje.

Na pewno cenimy także muzykę, która nawiązuje do tradycji. W tym wypadku do klasycznych instrumentów oraz kultury, jaka prezentowana jest na planie filmowym. Prawdziwym hitem przez lata była legendarny Clannad, który stworzył prawdziwe arcydzieło ozdabiające słynny serial o księciu złodziei, Robin Hoodzie. Przecież te instrumenty, brzmienia często przypominają muzykę rodem że średniowiecza robią na nasz ogromnie pozytywne wrażenie. Sprawiają, że chętnie sięgamy po legendę o Robin Hoodzie w wersji muzycznej. Podobnie jest z bardziej nam współczesnemu Hansem Zimmerem. Przypomnijmy sobie soundtrack do filmu „Łzy słońca”, w którym szczególnie finałowe sceny są okraszone genialnymi kompozycjami rodem z Afryki. Brzmieniami, które ilustrują nam jakże odmienna do naszej kulturę. Każdy ten element ma ogromne znaczenie dla samego filmu, pobudza bowiem u widza wyobraźnię, pozwala w pełni zrozumieć przesłanie, jakie przekazuje nam, kinomaniakom reżyser.

Nie mniej najpopularniejsze w ostatnich czasach są ścieżki dźwiękowe parte na starych, sprawdzonych przebojach. To znane kompozycje, które zostały wyśpiewane już dawno temu. Te, które znamy. Jeśli owe utwory są dobrze dobrane do scen, to można w nich odnaleźć interesujące motywy na nowo, zupełnie jak gdyby się ich słuchało po raz pierwszy. Niemożliwe? A jednak – wystarczy spojrzeć na soundtracki okraszające filmy Quentina Tarantino. One jakby na nowo odkrywają wielkie i często zapomniane przeboje, prawdziwe muzyczne perełki. O tym, ze takie składanki się nam szalenie podobają świadczy chociażby Oscar dla Alana Silvestri na ścieżkę dźwiękową do filmu pod tytułem „Forrest Gump”. Film sam w sobie jest rewelacyjny i nie łatwo było do niego skomponować muzykę. A Alan Silvestri postanowił bazować na przebojach z epoki, dopasowywał je do czasów, w jakich poznawaliśmy kolejne przygody tytułowego bohatera (granego przez Toma Hanksa). W dużej mierze to właśnie Silvestri stworzył w tym filmie świetny klimat minionej dekady, która miała jakże barwną i zajmująca historię.