Kinematografia
Dzisiejsi telemaniacy rzadko sięgają po produkcje z lat osiemdziesiątych i starsze. To źle, przecież ówczesne filmy były ambitniejsze od tych współczesnych, często nawet sami aktorzy zdecydowanie lepiej grali. Oczywiście można na ten temat wiele dyskutować, faktem jest za to, że do filmów minionej dekady powracać warto. Mało dziś kto pamięta westerny z Johnem Wayne. Mało kto pamięta „Jacka Kaktusa” w reżyserii Hala Needhama z 1979 roku. To western komediowy w znakomitej obsadzie i z oryginalnym, przezabawnym scenariuszem. Kto nie oglądał jeszcze tego filmu, to powinien czym prędzej to uczynić.
Jack Kaktus (Kirk Douglas) to bandzior jakich mało. Napada na pociągi, banki – jest ścigany przez wielu szeryfów dzikiego zachodu. Co ciekawe, zazwyczaj ścigany jest za same napady, a nie za rabunek. Jack bowiem to ogromny pechowiec, a niekiedy wręcz nieudacznik. Wszystkie swoje akcje opiera na podręczniki „Bandziory Zachodu”, tam czyta jak napadać na banki, ale... i tak popełnia błędy. W pewnym miasteczku napad nie udaje mu się wyjątkowo, pada w ręce miejscowych władz i jest zamknięty w więzieniu. Kiedy wydaje się, że czeka go stryczek, to Jack Kaktus dostaje niebywałą propozycję. Wyjdzie z więzienia w zamian za przysługę. Ma obrabować młoda kobietę. Dzięki temu lokalny biznesmen przejmie kopalnie z rak wspólnika. Jack godzi się po krótkim namyśle, to wszak jedyna nadzieja na opuszczenie więzienia. Nie wie jeszcze, że jego ofiara będzie miała swojego osobistego ochroniarza, Przystojnego Nieznajomego (Arnold Schwarzenegger).
Pierwsze próby Jacka Kaktusa okazują się nieudane. Zamiast napaść na jadący powóz, to zostanie przezeń przejechany i stratowany przez konie. Niedługo po tym próbuje zabić dwoje podróżników za pomocą ogromnego kamienia, ale i to się nie udaje. Kamień zamiast na ofiary, spada na złoczyńcę. Nie udaje się także podstęp związany z przebraniem za misjonarza. Niefortunny jest też trick z lina. Jack wie, że nie będzie łatwo ograbić młoda kobietę, mimo wszystko się nie poddaje. Jego tropem podążają Indianie. Przyglądają się oni zamierzeniom Jacka. Być może niedługo zaczną nawet interweniować. Tymczasem Charming Jones (Ann-Margret) zaczyna uwodzić Przystojnego Nieznajomego. Być może zacznie się wielki, westernowy romans. Oboje jednak muszą być uważni, wciąż na nich poluje Jack.
„Jack Kaktus” to swoista parodia świata westernów. Przypomina swoimi założeniami słynnego Strusia Pędziwiatra i polującego na niego kojota. W tym filmie widzimy takie same schematy, takie same założenia. Tyle że tutaj nie ma animacji, ale jest to realna produkcja filmowa. Jest to może reżyserskie arcydzieło, ale na pewno jest to film, który bardzo miło się ogląda. Momentami śmieszy, czasami nawet szokuje. To typowe kino rozrywkowe lat siedemdziesiątych, z tym, ze ten zasługuje na to, by o nim pamiętać i by niego wracać. Tym bardziej, ze zobaczymy tutaj młodego Arnolda Schwarzeneggera, który niedługo po tym filmie zaczął zdobywać wielką sławę w Hollywood.