Tematy

Kultura


Kinematografia

1984


Kto by chciał żyć w zniewolonym świecie? Chyba nikt, kiedy sięgamy po słynną książkę Georga Orwella pod tytułem „Rok 1984” to jesteśmy zaszokowani totalitaryzmem i nie chcemy takiego świata wokół. Nie mniej współcześni twórcy wciąż nawiązują do tej książki. Jednym z takich jest Kurt Wimmer, który jest reżyserem filmu pod tytułem „Equilibrium”. To produkcja, która opowiada o świecie po III Wojnie Światowej. To świat o nazwie Libria. Świat bez gwałtu, przemocy, zazdrości. To świat bez przestępstw. Wydaje się, że to świat wymarzony. Jest jedno ale... Libryjczycy są wyprani z uczuć. Mają bowiem obowiązek zażywać codziennie prozjum – lek zabijający emocje. Po tym leku ludzie nie zachwycają się pięknem literatury, obrazami, muzyką, nie współczują, nie płaczą, nie śmieją się. Trzeba tez wiedzieć, że w Librii nie ma muzyki, zakazane jest czytanie książkę, wszelkie obrazy wielkich mistrzów malarstwa się niszczy. Ten, kto zaprzestaje brania prozjum, ten karany jest śmiercią. Winni odczuwania giną w przerażających okolicznościach.

Librie poznajemy za sprawa dwóch kleryków: Johna Prestona (Christian Bale) i Partridge`a (Sean Bean). Oboje zajmują się ściganiem „partyzantów” którzy odrzucili świat Librii i nie zażywają prozjum. Jak się okaże Partridge również jest rewolucjonistom i czyta książki, ginie z rąk przyjaciela, Johna Prestona. Ta chwila wywarła na kleryku Prestonie ogromne wrażenie. Mimo zażywania lekarstwa zabijającego emocje zaczyna się Preston zastanawiać nad sensem swojej pracy. W przeciągu kilku chwil John Preston rozumie, ile tracą ludzie gdy nie odczuwają. Kleryk zakochuje się w skazanej na śmierć kobiecie. Nie udaje mu się jej uratować, kontaktuje się jednak z ruchem oporu. Ten przedstawia klerykowi plan – chcą wspólnie zniszczyć zasady panujące w Librii. Ludziom należą się uczucia i prawo odczuwania. Zaczyna się swoista gra, w której stawką jest śmierć i życie najlepszego z kleryków – Johna Prestona. Jak się okazuje, rząd doskonale wie o zdradzie Prestona. John Preston będzie musiał zmierzyć się ze świetnie wyszkolonym rekrutem, Klerykiem Brandtem (Taye Diggs), który został powołany do tego, by zniszczyć ruch oporu i zabić Prestona. Jak się jednak okaże, John Preston mimo swojego wieku wciąż jest świetnym wojownikiem. Pokonać go nie jest łatwo. Tylko on może uratować świat od „odczłowieczenia”. „Equilibrium” to dobry film. Szału nie robi, na pewno nie jest tak rewolucyjny, jak chociażby „Matrix”, do którego przez wielu jest porównywany. Nie mniej sama idea filmu zasługuje na uznanie. Ukazuje w prosty i efektowny sposób wartość ludzkich uczuć, nawet nie tyko tych pozytywnych, ale i takich jak złość. Gniew nie zawsze jest bowiem złem. W filmie wyróżnia się także spokojna, acz charakterystyczna muzyka autorstwa Ramina Djawadi. Nie jest to może soundtrack warty Oscara, nie mniej zasługujący na wzmiankę. Podobnie jak i zresztą cały film, który jest świetną propozycją kinową na długi zimowy wieczór.

Tagi: ratunek, świat, odczucia

Katalog podstron